sobota, 17 września 2022

Kłodawa, kopalnia soli.

 Wyobrażamy sobie niesamowite, ekscytujące podróże które odbywają się w odległe strony świata, tymczasem można doznać emocji blisko, na wyciągnięcie dłoni. Mieszkając np. w Warszawie lub też innych częściach centralnej polski wystarczy wsiąść do auta i przejechać maksymalnie 200km by zobaczyć i odczuć innych wymiar. Ten wyjazd planowaliśmy od prawie roku, problemem jest by mieć wolny dzień od pracy pośród tygodnia. Tym razem naszym celem była kopalnia soli w Kłodawie.  https://sol-klodawa.com.pl/zasady-zwiedzania/ Tak, to ta Kłodawa której nazwę widzimy na opakowaniach gdy sięgamy po sól przygotowując kuchenne potrawy. Do rzeczy. Kopalnia ma własna stronę z wymogami by zostać jedną z osób, które chcą poznać tajniki wydobycia soli w centralnej części polski jako turysta. Wymóg numer 1, kopalnia jest udostępniana w godzinach pracy górników. Czyli w standardowych godzinach od 7.00 do 15.00 pięć dni w tygodniu, (w obecnym czasie wojny na Ukrainie trochę się to zmieniło bo wzrósł popyt na naszą sól ale nie ten temat jest zagadnieniem). Do kopalni należy przybyć w określonym wcześniej czasie, a następnie po odbytym instruktarzu u przewodników cierpliwie czekać na zjazd w dół sztolni. Tu zaznaczę, że nie jest to wycieczka dla osób które obawiają sie ciemności, ścisku i szybkiego opadania w tychże warunkach. Winda, którą zjeżdża się na poziom 600m pod poziomem ziemi jedzie z prędkością 6m/s, zatyka lekko w uszach. Efekt jest tylko dodatkiem, jedzie się windą dwupoziomową w której stoi się parami, szeregowo osoba przy osobie w zupełnych ciemnościach. Dodam, winda ma dwa poziomy w których mieści się 12 osób na jeden poziom o wysokości ok 1,9m oraz 1,2m szerokości. Po dwuminutowej jeździe do czeluści ziemi, wysiadamy przy otoczeniu górniczych dźwięków sygnalizujących zakończenie trasy. Od tej chwili należy wyłączyć świadomość przebywania na tej głębokości oraz zacząć słuchać doświadczonego górnika, który tu pracował wiele lat. Przemierzamy tunele, które stanowią część 400 kilometrowego, podziemnego kompleksu. Napotykamy ogromne sale. W jednej z takich, której wymiary to ok 300m długości, oraz 18m szerokości i wysokości, odbył się koncert Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Kaliskiej. Kolejna ciekawostka, by taki koncert mógł się odbyć, całe wyposażenie orkiestry musiało zjechać na dół tak jak my, małą, wąska windą. Oznacza to, że np nawet słynny fortepian, słynnej na cały świat firmy Calisia, musiał być „rozczłonkowany”  tak by jego elementy zmieściły się w roboczej windzie. Kolejna ciekawostka, na niższych poziomach kopalni, czyli ok 800m pod ziemią wciąż pracuje kilkaset osób, które przemieszczają się tam autami, autobusami i kolejką, z czego każdy element z w/w środków komunikacji był wcześniej rozebrany a nawet pocięty na mniejsze elementy by można było je zwieźć windą na dół. Wyobraźcie sobie jak zapakować pełnowymiarowy autobus do windy o wymiarach 4m długości i 1,9m wysokości… Od teraz tylko kilkukilometrowa  przechadzka po torowiskach i wielkich salach wyrobisk. Proponuję zdjąć bluzę bo ciepło czyli w granicach +22 bez wiatru. Naprawdę warto!

P.s.  Sól biała i różowa oraz magnezowo-potasowa. Taka którą znajdziemy w kuchni, posypaną na drodze oraz ta, którą liżą krowy na pastwisku.





sobota, 9 lipca 2022

Węgorapą z Węgorzewa do przygranicznego Ołownika.

Największe wyprawy zaczynamy od pakowania plecaków, możemy też bez pakowania zacząć je na własnym podwórku. Mazury są nasze i w nas, stąd pochodzimy. Tu się urodziliśmy i znamy prawie każdą ścieżkę. Post ten kieruję do osób, które już były w tym regionie bądź też zamierzają go odwiedzić, a zarazem lubią nie najłatwiejsze spływy kajakowe.

 Mazury to oczywiście jeziora, lasy oraz wzgórza i wąwozy. Istnieje wiele innych, naturalnych atrakcji. W tym przypadku postanowiliśmy wykorzystać czas i przepłynąć kajakiem wymagającą trasę rzeki Węgorapy z Węgorzewa do miejscowości Ołownik. Trasa niby lekka, choć odległa. Zdecydowanie dystans dla zaawansowanych, dużo wiosłowania. Do pokonania kręta rzeka z dystansem powyżej 20km, zbliżając się raczej pod 30. Zacznijmy jednak od startu. W tym przypadku wybraliśmy opcję by wynająć kajaki w lokalnej tawernie Keja i tu też rozpocząć nasz spływ. Całość możemy zgodnie podzielić na trzy etapy.

 Pierwszy, stara Węgorapa na terenie Węgorzewa. Po ok 200m od startu pokonujemy jaz tuż przy zamku, przenosimy kajak i wodujemy pośród wystających kamieni. Z uwagi na płyciznę, należy go przepchać prawie do jedynego mostu w centrum miasta. Kolejny, krótki odcinek w kajaku, następnie pośród drzew parku Helwinga jeszcze raz przeprawiamy się poprzez wystające kamienie. Od tej pory pozostaje intensywnie wiosłować. Trasa wokół rozległych nizin miasta powoduje spowolnienie biegu rzeki, woda czysta, niestety przybrzeżne oraz denne zarośla zdecydowanie spowalniają swobodny przepływ. Powolny spływ ma też swoje uroki bo widzimy duże ryby w przezroczystej wodzie, niestety również zanieczyszczonej pływającymi butelkami pet, foliowymi torebkami, resztkami styropianu oraz innymi cywilizacyjnymi zanieczyszczeniami. Pierwszy etap kończymy w momencie przekroczenia styku Węgorapy z ujściem Kanału Młyńskiego tuż za północnymi rogatkami miasta.

 Etap drugi. Wartkość strumienia rzeki wzmaga się, szeroki tor wodny ulega spłyceniu. Na tym odcinku duża ilość roślinności rzecznej skutecznie spowalnia przepływ. Ciągle musimy wiosłować z wysiłkiem. Czasami towarzyszą nam lokalne, gospodarskie zwierzęta gdzie rzeka wije się pośród pól i pastwisk w płytkim korycie.

Etap trzeci to czysta przyjemność. Po minięciu mostu na trasie łączące miejscowości Sobiechy oraz Olszewo Węgorzewskie, wartka Węgorapa wije się co raz bardziej, czasami wypłyca ukazują w swoim strumieniu głazy polodowcowe. Całości uroku dodają skarpy otaczającego wąwozu oraz różnorakie zadrzewienie. Siła strumienia rzeki wzmaga się do momentu wejścia w sztuczny zalew elektrowni wodnej w Ołowniku na którym kończymy nasz dzień.  Warto.

Ze względu na stopień trudności, mało osób decyduje się by pokonać cały w/w odcinek, czasami spotyka się wybitne jednostki takie jak my, które cieszą się z wyobcowania płynąc rzeką tuż przy rosyjskiej granicy. Miłośnicy dzikiego ptactwa znajdą tu swój kolejny raj: czaple siwe i białe, bociany, żurawie oraz wiele innego ptactwa Mazur.

Z uwagi na duże ryzyko utraty sprzętu foto w trakcie spływu, wszystkie ujęcia wykorzystane w materiale wykonaliśmy z dostępnych telefonów komórkowych.

              

                                                                                                                                                        

niedziela, 16 stycznia 2022